sobota, 3 sierpnia 2013

"Dark Man" - Rozdział 1

Cześć znowu :)

     Tym razem na innym blogu z innym opowiadaniem. Dodałyśmy PO TRUDACH pierwszy rozdział masochistycznego i brutalnego opowiadania "Dark Man" gdzie nie ma miejsca na miłość i litość. Taka mała zmianka :P Nigdy jeszcze nie pisałam takiego opowiadania i Minam też nie, więc mamy nadziej, że się wam spodoba :)

Życzę miłej lekturki i wrażeń ;]


~Hira

****
No, to ten... Hej ^^~

     Strasznie się cieszyłam na tego fanficka i nie sądziłam, że wykorzystam ten pomysł do RPG z Hirą, bo ona mówiła mi, że raczej nie przepada za takim pisaniem, jednak... Jak widać jest już pierwszy rozdział i cała masa kolejnych rozdziałów, ale spokojnie.
Trudno jest czasem posklejać nasze kwestie ze sobą w jedną trzymającą się kupy całość, ale będziemy się starać ;)
Ja będę się zajmować artami do rozdziałów, a do tego jak widać sprawiłam, że Key ma długie włosy. Taka tam moja wizja, Hira jej nie czuje, no ale nie ważne, jest i koniec. Ja się jaram xD
Nie sądziłam, że mi się uda to tak przerobić x_x
No to skończę już pieprzyć bez sensu i mam nadzieję, że wam się spodoba, będziecie czytać i komentować.

KABUM~!

~Minam


______________________________________________________________



~Obrazek by Minam~Rose


"Dark Man"

~Rozdział 1


     Czarne długie włosy i prosta grzywka przysłaniająca mu kocie oczy, które jakby zamglonym wzrokiem patrzyły przed siebie, szukając w tłumie spojrzenia, które patrzy na niego. Potrzebuje kasy na towar, a nie ma na ten wieczór klienta.

     Dłoń w której trzymał papierosa uniosła się i przyłożyła go do rozchylających się nieco warg. Oczy zmrużył bardziej i zaciągnął się opierając wygodniej na krześle. Siedział przy stoliku, a przed nim stał pusty drink. Ręce mu się trzęsły, kiedy był na głodzie... Do klubu wszedł wysoki brunet, przedstawiając sobą wizerunek pewnego siebie, charyzmatycznego, jakim oczywiście był. Białe, eleganckie buty, czarne dżinsy, biała koszula i czarna marynarka. Podszedł od razu do baru, siadając na wysokim krześle.

     - Poproszę jacka daniels'a. - zwrócił się do barmana, który od razu wziął się do roboty. Rozejrzał się po klubie i tłumie, który był dosyć rozległy.


     Niewidzący wzrok długowłosego jakby sam skierował się w stronę baru i spojrzał na mężczyznę. - Na pewno ma kasę, skurwiel. - warknął w myślach i podniósł się, zastanawiając czy go skusić, czy samemu podejść?

     Wciąż trzymając między palcami papierosa, ruszył do niego, po drodze wsuwając go sobie między wargi. Przytrzymał go zębami, by spiąć włosy w luźny wysoki kok. Minho wziął w dłoń szklankę ze swoim napojem i za jednym razem wszystko wlał do ust, czując gorzki posmak i delikatne pieczenie w gardle. Uwielbiał to uczucie i uwielbiał tego drinka. Kiedy Key był już przy nim, przesunął subtelnie palcami po jego plecach i oparł tyłem o blat baru obok niego, patrząc przed siebie w tłum. - Kupisz mi coś do picia? - Zapytał, kiedy wyjął z ust papierosa i dmuchnął przed siebie białym dymem, po czym oparł łokcie na blacie za sobą.

     Minho spojrzał w kierunku wydobywanego głosu zauważając obok siebie postać w długich, czarnych włosach, spiętych w niezdarny kok, białej koszulce z dużymi wycięciami rękawów, które odsłaniały mu boki i żebra, do tego czarne, poszarpane rurki. Minho nie był głupi. Od razu mógł zauważyć, że jest to pewnego rodzaju publiczna osoba, inaczej nazywana dziwką. Skąd o tym wiedział i jak tak szybko ją poznał? Proste. Po prostu z nich często korzystał, ale tej jeszcze nie znał. - Poproszę jeszcze dwa razy to samo - rzucił do barmana po czym spuścił wzrok, bawiąc się swoim wcześniejszym kieliszkiem. Gdy barman podał dwie szklanki, jedną podsunął pod nieznajomego nawet na niego nie spoglądając. - Proszę - rzucił, po czym napił się małego łyka swojego napoju. Pieczenie w gardle było przyjemne. Cóż, Jack Daniels nie zaliczał się do słabych drinków. - Dzięki. - Odwrócił się bokiem do baru, a przodem do bruneta i opadł podbródek na dłoni, w drugą biorąc drinka, kiedy wygasił papierosa w popielniczce, która leżała obok. Z niewiadomych powodów zaśmiał się, postukując palcami w policzek, kiedy przysunął drinka do ust. Patrzył na jego profil i chciał by na niego spojrzał.

     Key był nie byle jaką dziwką. Na pewno nie taką z ulicy, stojącą przy lasku, latarni, czy coś w tym rodzaju, która jest tania i wraca do swojego nędznego starego, brzydkiego mieszkania, a kasy starcza jej tylko na jedzenie i wychowanie bachorów... On był dziwką z wyższych sfer. Zwykle takie osoby nie robią tego bo muszą (choć w prawdzie tak się zaczęło), ale chcą. Key chciał i lubił to, a najbardziej tych niepohamowanych, brutalnych klientów. Cóż, można by powiedzieć, że jest masochistą, ale jego ból też zna umiar, kiedy jest to przegięcie. Minho dokończył swojego drinka, odstawiając szklankę na blat baru, po czym spojrzał na długowłosego. - Podszedłeś akurat do mnie....dlaczego? - zapytał. Key wygiął brew i odłożył do połowy wypitą szklankę, po czym przesunął językiem po wilgotnej od cieczy wardze i uśmiechnął się tajemniczo. - Masz to za szczęście, czy raczej przeklęcie? Mogę sobie iść. Nie jestem z tych co się desperacko kleją i proszą. - Położył dłoń na blacie i nie spuszczał wzroku swoich kocich oczu z niego. Dawno nie widział kogoś kto by mu się tak podobał, więc pragnął się z nim przespać. Był ciekaw jaki jest w łóżku.. Choi uśmiechnął się tajemniczo pod nosem, przymykając powieki i lekko spuścił głowę. - Dziwka z wyższych sfer, co? - Rzucił mu przelotne spojrzenie. - Najpierw zapewnia mnie, że tylko pyta, a później nie chce się odkleić. Spokojnie... - Uśmiechnął się do niego, unosząc jedynie kącik ust, a powieki delikatnie przymrużył. Key nie potrafił się też lekko nie uśmiechnąć, kiedy widział ten jego uśmieszek. - Mam wprawę. - Dokończył, kiedy młodszy pokręcił wolno głową na jego wiedzę na ten temat i znów się napił. Mocne to.
     - No nie wiem, nie wszystkie. Jestem przystosowany do wyjść, a mój przyjaciel jest zamkniętą dziwką... Pewnie nawet nie wiesz, że coś takiego jest. - Przechylił głowę trochę na bok, a jago długie pasma włosów wysunęły się z kucyka, luźno zwisając.

     - Maybe. - Użył swojej wiedzy o języku angielskim, stukając palcami w blat. Nastała chwila ciszy po czym wysoki mężczyzna odezwał się bezinteresownie, patrząc przed siebie. - Ile? Key zaśmiał się cicho, zadowolony z tego, że mężczyzna jednak wyraża jakąś chęć.

     - Nie stać cię. - Powiedział i wypił do końca drinka, po czym przysunął się do jego boku, wsuwając dłoń na udo, od razu przenosząc na krocze. - Lubię ostrą zabawę. Nawet nie wiesz jak bardzo ostrą... Obawiam się, że nie dasz rady... - Wymruczał mu przy uchu, lekko zsuwając dłoń w dół i w górę po jego kroczu.

     - Żebyś się skarbie nie zdziwił - zaśmiał się. - Płaci twój szef, pamiętasz? - odezwał się do barmana, a on pośpiesznie pokiwał głową sprawiając wrażenie przerażonego. Minho uśmiechnął się do niego po czym zszedł z wysokiego, czerwonego krzesła i ruszył do wyjścia z klubu, co Key powtórzył, przyspieszając kroku, by wyprzedzić go i iść przed nim. Poprawił sobie po drodze kok i podniósł koszulkę, lekko nią wachlując. Było mu tu gorąco. Kiedy wyszedł z klubu, wyjął papierosa i odpalił go. Były mocny, jak narkotyki, przez co czuł się po nich jak na haju... Zaraz, chwila... Gdzie ten wysoki brunet?

     Rozejrzał się nieco zamroczony, kiedy już zaciągał się papierosem, a Minho obserwował go z ukrycia, stojąc nieruchomo w cieniu, oparty o ciemną ścianę. Również zapalił papierosa, przy czym uśmiechnął się zadziornie pod nosem. Lubił gdy dziwki się go bały, co sprawiało jeszcze więcej przyjemności. Uwielbiał się nad nimi znęcać... Krzywdzić do bólu, aż przestaną oddychać... Biedactwo, źle trafiło i może tego nawet pożałować. Zmrużył oczy, mierząc wciąż sylwetkę chłopaka, który nie zauważył go i zirytowany sądząc, że stracił takiego klienta, warknął coś pod nosem, zakładając ramiona na piersi, po czym przysiadł na masce jakiegoś samochodu, który stał przed wejściem do klubu.
Z każdym kolejnym zaciągnięciem, czuł się nieco lepiej, choć brakowało mu towaru i to jednak nie to samo...

     Papieros Minho stawał się co raz krótszy, co przybliżało go do starcia z tym niczego nieświadomym chłopakiem. Rzucił petę gdzieś na bok i ruszył w jego kierunku. - Zabawimy się, kotku - powiedział do siebie, uśmiechając się pod nosem. Wyjął nóż z kieszeni od wewnątrz marynarki, trzymając w dłoni. Takie miał szczęście, że chłopak opierał się akurat o jego samochód. Sprawdził jeszcze czy w kieszeni dżinsów znajduję się potrzebna mu szmatka z wydzieliną odurzającą, po czym zaszedł go brutalnie od tyłu, przykładając nóż do gardła. Key wyprostował się gwałtownie, cały spinając. Serce mu przyspieszyło, kiedy poczuł na szyi ostrze. Na moment przestał oddychać, spanikowany rozchylając wargi, a papieros wypadł mu z dłoni na ziemię. - Cześć koteczku - zaśmiał mu się wrednie do ucha, trzymając go tak mocno, że nie miał szans uciec. Poznał ten głos. Wiedział, że to on.
     - Tym razem ja zapytam, dlaczego akurat ja? - zapytał, niby spokojnie, a w środku cały drżał, jednak nieco go to ekscytowało. Nadzieja, że to taka gierka wstępna jakich już często zaznał.
     - Prosta odpowiedz, skarbie. Jesteś dziwką, a to moje hobby, znęcanie się nad wami. - Uśmiechnął się, przesuwając czubkiem ostrza z boku jego szyi, przyciskając lekko, na co ten zasyczał, lekko odchylając głowę na bok.
     - Ciekawe... Hobby... - wydusił z siebie, a warga mu drżała. - Zrobię co chcesz... - dodał, jakoś nie mając ochoty jeszcze umrzeć.
     - To bobrze, więc... Śpij, słonko. - Wyjął materiał z kieszeni, przykładając mu do ust i nosa, a Key rozszerzył oczy, gwałtownie nabierając spanikowany powietrza, kiedy obraz się zamazał, później ciemność. - I widzimy się później - Liznął jego ucho, czubkiem noża robiąc na jego lewej piersi, gdzie serce, krzyżyk. Czy to coś znaczyło? Dla niego tak...
     
     Chłopak poczuł jeszcze dreszcz i lekkie pieczenie skóry na piersi, a jego ciało opadło z sił, luźno osuwając na Minho.
     Otworzył swój samochód i wrzucił chłopaka na tylne siedzenie, po czym sam usiadł z przodu za kierownicą. Uśmiechnął się i ruszył w kierunku swojego królestwa...

piątek, 2 sierpnia 2013

New Blog ~ New life

Witamy na nowym blogu :)

     
Nie spodziewaliście się, prawda? Hmm...my też nie. Pomysł, by połączyć sił wyszedł nagle i jest xD

Blog prowadzony będzie prze Hirę i Minam, jak nawet wskazuje tytuł bloga lub sam link do strony.

     Już niedługo pojawi się pierwsza część opowiadania, dla którego ta oto strona powstała. Opowiadanie tek brutalne, że aż mi się podoba i wam na pewno też się spodoba :)

     Oczywiście SHINee...jak zawsze, więc... ^^

     Bardzo chciałybyśmy podziękować Lilyth, dzięki której ten blog ogóle jest :) Mój komputer jest tak głupi,  że nawet tego nie potrafi. Liluchnaaa, dziękujemy <3

     Mamy nadzieje, że będziecie nas wspierać :) 

Papa ^^

~Hira&Minam